czwartek, 5 listopada 2015
czwartek, 15 października 2015
zimowisko dla owadów |
Przy okazji wrześniowej wizyty w ogrodzie botanicznym w Bazylei zaprezentowany został tamtejszy zimowy hotel dla fauny ogrodowej. Pełnowymiarowy: z salonami SPA dla owadziarek, fitnessem dla trzmieli i tysiącami komór do snu, dostosowanych do gabarytów sezonowych gości. Całość budowli zwieńcza zielony dach – szczyt ekologii. Z pewnością budynek ma certyfikat BREEAM.
Tymczasem o ile w ogrodzie przydomowym takie przedsięwzięcie jest jak najbardziej możliwe do zrealizowania (szczególnie, jeśli zatrudni się do tego ochoczych nieletnich), to w mieście złotooki czy biedronki (zapominając o savoir vivre!) pchają nam się masowo do mieszkań. Zgodnie z maksymą, że prawdziwy Smakogród zmieści się choćby na parapecie, wymyśliliśmy jak na mini skalę ułatwić zimowanie owadom w namiastce takiego zimowego hotelu.
Potrzebujemy:
suchych zdrewniałych pędów makleji / Macleaya cordata /, słonecznika lub bambusów
suchego mchu lub porostów
małych szyszek np. z modrzewia
kanciastego słoika
ostrego sekatora (ten dostałam w prezencie i proszę wierzyć lub nie – jest nie tylko ładny, ale naprawdę tnie i to już od wielu lat…a taki “niepoważny”)
A potem wszystko idzie już raz dwa:
Pęd makleji przepoławiamy wzdłuż i docinamy do wysokości słoika.
Na dno słoika wsypujemy mech i kilka szyszek
Docinamy pędy bambusa do głębokości słoika.
Przepołowione pędy makleji umieśćmy przy brzegach słoika, by służyły jako boczne wejścia do strefy mchu i szyszek dla tych gości, którzy nie wcisną się w bambusowe kwatery.
Wkładajmy “rurki” bambusowe ciasno, po bokach możemy dopchać je mchem.
Ustawmy słoik na boku w jakimś zacisznym miejscu na balkonie: w kącie, za donicami, w rogu półki.
Szklane ściany zimowej “chatki” pozwolą nam obserwować przybyłych gości. Może nie zmieści się ich tam całe stado (skorków, złotooków, biedronek, owadziarek), ale w sam raz na tyle, by pomóc nam już od wiosny biologicznie walczyć z mszycami i innymi balkonowymi szkodnikami.
czwartek, 8 października 2015
nasiona colligere |
Fenomen nasion nigdy nie przestanie mnie zachwycać (tak jak dmuchawiec – pawilon na EXPO, pełen nasion z całego świata). Mają w sobie potencjał bycia efemerycznym kwiatem lub tysiącletnim drzewem. Z kilku garści nasion wschodzi pole zboża, z jednej główki maku w przyszłym roku mamy karminowy dywan kwiatów. Warto samemu zbierać nasiona, uczyć się rozpoznawać ich kształty, fakturę i zapach.
Zasady zbierania nasion:
Zbieramy w suchy, najlepiej słoneczny dzień, owocostany nie powinny być nawilgnięte np. od deszczu, rosy, mgły.
Obejrzyjmy dokładnie, czy nasiona nie są uszkodzone, odbarwione lub nie żerują na nich szkodniki.
Zbierajmy tylko dojrzałe nasiona, pełnych kształtów i wybarwione.
Wsypujmy nasiona do papierowych torebek, kopert, które możemy zrobić z kartek. UWAGA: przypominam, że zbieramy nasiona kwiatów, które zamierzamy na przyszły rok jeść, zatem nie przechowujemy ich w gazetkach z tesco, zadrukowanych metalami ciężkimi.
Opisujmy nasiona: nazwa gatunkowa, data zbioru. Możemy dopisać kolor kwiatów lub narysować ich zarys, by łatwiej przywołać ich obraz, jeśli jest to dla nas nowy gatunek.
Możemy tworzyć własne nasienne mieszanki np. kwiatów o tym samym kolorze, które w przyszłym roku wysiejemy razem.
Jeśli w strączkach lub torebkach pałętały się małe robaczki dosypmy do torebki trochę roztartej, ususzonej bylicy.
Jeśli nasiona wytargaliśmy z owocni podejrzanie poszarzałej, naznaczonej przez jesienne grzyby, do torebki nasypmy sproszkowanego cynamonu.
Składujmy torebki w jednym, suchym miejscu np. tekturowym pudle, na którym wykaligarfujemy napis: NASIONA. To będzie nasza skrzynia ogrodowych skarbów.
Przykłady gatunków kwiatów jednorocznych i dwuletnich do Smakogrodu, które świetnie wschodzą z nasion i które można zebrać jesienną porą:
amarantusy
czarnuszki
dziwaczki jalapa
kosmosy
nagietki
nasturcje
malwy ogrodowe
wiesiołki
werbena patagońska
słonecznik.
Przespacerujmy się też po łące lub zaroślach ruderalnych. Zbierzmy nasiona dzikich kwiatów np. cykorii podróżnik, bławatków, rdestu ptasiego, babki lancetowatej, dziewanny, krwawnika i spróbujmy w przyszłym roku, które z nich pozwolą się udomowić.
Patent na pomidorki koktailowe: zakopmy kilka dojrzałych owoców tuż pod ziemią w donicy, skrzyniach czy w gruncie. W swoim czasie w przyszłym sezonie bardzo wcześnie pojawią się wschody tych prostych w uprawie warzyw.
A na koniec zagadka: zidentyfikuj 7 gatunków, których nasiona widzisz na zdjęciu :) Dla osoby, która zgadnie wszystkie nazwy- torebka nasion wiesiołka dwuletniego.

czwartek, 24 września 2015
lisek cytrusek |
Tradycyjnie w czwartek zgadywanka z cyklu Tajemniczy Ogródek. Choć ten nie jest bardzo schowany ;)
Są tu otwarte na oścież balkonowe okiennice, barwne świece a do wazonu wsadzane były akurat świeże, waniliowe lilie o tym zapachu, przypominającym Pierwszą Komunię. Wzdłuż schodów sezonowo pstrzą się skrzynki, z których wysypują się jednoroczne cukierkowecelozje, smocze begonie o koralowych kwiatach i pachnące surfinie.
Roweru pilnuje fioletowolistna rozplenica japońska. Za nią kaskadą spływa bluszczyk kurdybanek w ozdobnym wariancie. Wiatr tu nie dociera, tworzy się miły, gęsty zaduch, pachnący pierwszymi jesiennymi dniami. Warto jednak wraz z hortensją wznieść toast za minione lato o smaku liska-cytruska <3


środa, 23 września 2015
himalajski balsam |
Jest chełmem dla wróżkowej policji, improwizowanym naparstkiem w razie napadów wyszywania w zaroślach lub idealnym, miododajnym wabikiem dla pszczół. Mimo, że to “chwast” (na dodatek inwazyjny) warto by rósł swoim Smakogrodzie, by aż do października mieć świeży, balsamiczny dodatek z jego kwiatów i liści do deserów, dżemów czy sałatek.
Niecierpek gruczołowaty / Impatiens glandulifera / w ciągu swojego sezonowego życia szybko dorasta nawet do 2m. Kwitnie intensywnie, strzela nasionami i rok w rok bez szczególnych zabiegów będzie utrzymywał się w naszym ogrodzie – wczesną wiosną możemy przesadzić w lekkopółcieniste miejsce charakterysyczne, grubiutkie siewki w rozstawie długości 30cm linijki. W pełnym słońcu oklapuje i dopadają go mszyce, ze względu na delikatne, soczyste tkanki.
Gruczoły, wydzielające pachnący nektar zlokalizowane są tuż przy ogonkach liściowych. Kwiaty o balsamicznym, słodkawym posmaku nadają się perfekcyjnie do parfait. Oto Smakogrodowy przepis na ‘niecierpliwy’ deser:
kwiaty niecierpka 6 pełnych garści (bez chełmów)
3 jajka
szklanka śmietany 30%
pół szklanki zmielonego na puder trzcinowego cukru
2 kieliszki prawdziwego, babcinego syropu z malin lub malinowego musu
sok z cytryny kieliszek nie więcej
Przygotuj foremkę – wyłóż ją natłuszczoną np. kokosowym olejem folią, z zapasem u góry. 3 żółtka utrzyj z 5 garściami kwiatów i cukrowym pyłem, aż będą jednolitą masą. Ubij śmietanę i sztywną dodaj do żółtek. W innej miseczce ubij 3 białka z sokiem z cytryny. Połącz białka z żółtkami drewnianą łychą i zamieszaj, aż staną się jednorodną, lekką, napowietrzoną masą. Masę przełóż do formy, wyrównaj i dognij krawędzie folii, by dokładnie przykryć parfait od góry.
Całość ląduje w lodówce najlepiej na całą noc. Przed podaniem deser tniemy zanurzanym we wrzątku nożem i dekorujemy musem malinowym i całymi kwiatami niecierpków. Perfekcyjne danie na jesienne, wróżkowe przyjęcie.



środa, 16 września 2015
niebieskie jeże |
W większej grupie wyglądają jak układ planetarny ciał niebieskich. Ich kuliste kwiatostany długo utrzymują się na pędach. Zostawmy je na zimę, by były strukturalnym elementem obrazu tymaczasowo i pozornie “martwej natury”.
Przegorzan kulisty /Echinops sphaerocephalus / najłatwiej uprawiać z nasion. W pierwszym roku, np. już teraz wtykamy po nasionku w podłoże. Najlepiej wyglądają w tyle rabaty w większej grupie. Nie marudzą na żadne podłoże, rosną równie dobrze w pełnym, ostrym słońcu co w półcieniu.
To bylina, którą warto mieć w Smakogrodzie z 2 powodów: jest miododajna i jadalna. Obfitująca w nektar wspomaga naszą ogrodową faunę od lipca do września. Jadalne są kwiaty. Wystarczy oskubać niebieskiego jeża i dodawać kwiaty do zup czy ostatnich letnich sałatek – smakują jak słonecznik (ze względu na pokrewieństwo).
UWAGA: zjedzenie przegorzanu w większych ilościach z liśmi i łodygami (rety, ależ ktoś musiałby być głodny i niewrażliwy na kolce…) wywołuje drgawki. Za to po przekąszeniu kilkunastu kwiatów mózg zdaje się jakby lekko naelektryzowany i zdolny do większej kreatywności.

wtorek, 15 września 2015
szwajcarskie palmy |
Zaraz obok Uniwersytetu zieleni się otwarty dla wszystkich Ogród Botaniczny. Każda ławka jest zajęta. W ogólnodostępnych szklarniach każdego typu: od suchych – do uprawy sukulentów, po tropikalne, biegają sobie jaszczurki, trochę wolniej – żółwie i latają (bez robienia zbędnego hałasu) rajskie ptaki. Panuje tam graficzny, cichy porządek. 

W szklarni Viktoriahaus w środkowym basenie nieruchomo trwają wielkie talerze Victoria amazonica. Wokół, w podwyższonych wodnych kwaterach, oprócz szczegółowo opisanych gatunków wodnych, pływają bezgłośnie tropikalne rybki. Obok największej szklarnii iorchidarium, wylęgają się motyle. Starsza pani bezszelestnie sporządała entomologiczne ryciny, uśmiechając się słonecznie.
Opuszczając ‘szklane tropiki’ nie czuć zmiany temperatury. Przenosisz się w ciepły, wrześniowy krajobraz gatunków europejskich: śródziemnomorskich, alpejskich.
I bardzo jesienny motyw: słynne zimowiska gatunków pożytecznych minifauny ogrodowej. To niezbędnik każdego bioogrodu – mogą w nim przetrać chłody np. biedronki, skorki i chrząszcze, pomocne w utrzymaniu szkodników w ryzach. Już wkrótce w Smakogrodzie instrukcja wykonania owadzich-zimowisk w wersji mini i dla każdego. 

Subskrybuj:
Posty (Atom)







