Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zioła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zioła. Pokaż wszystkie posty
środa, 19 sierpnia 2015
ziołowo na Rynku |
Śródziemnomorską florę uzupełnia menu i wina z południa Europy. Ogródek coś w sobie ma, jest przemyślany i można nazwać do Smakogrodem <3.
skrzyp Si |
W wersji dziecięcej kąt ogrodu zarośnięty skrzypem zawsze był miniaturowym lasem. Jeśli rośnie i w naszym ogrodzie nie tępmy go bezlitośnie. Skorzystajmy z jego dobrych właściwości i zostawmy mały fragment ogrodu w formie rezerwuaru cennego surowca.
Skrzym polny / Equisetum arvense/ – bylina z gromady Paprotników o jedynym w swoim rodzaju ‘choinkowatym’ pokroju i segmentarycznej budowie. Wczesną wiosną można obserować I stadium generatywne przemiany pokoleń – ‘dymiące’ zarodnikami kłosy, a dopiero od maja raczyć się zielonymi pędami asymilacyjnymi o wysokości nawet 40cm o właściwościach leczniczych, nie tylko dla ludzi.
Skrzyp zawiera m.in.:
krzemionkę SiO2 (wzmacnia, uodparnia ściany komórkowe, reguluje przepływ soków, utrudnia wnikanie i rozprzestrzenianie się patogenów), saponiny, kwas askorbowy, akonitowy, kawowy, fenolokwasy, alkaloid nikotynę (działanie przeciwbakteryjne).
Preparaty ze skrzypu stosujemy do:
| ochrony i wzmocnienia roślin przeciwko szkodnikom o aparacie gębowym kłujaco-ssącym (mszyce, mączliki, wciornastki) i chorobom grzybowym, bakteryjnym
| regulacji wzrostu roślin (jeśli są zbyt wybujałe i wiotkie wzrost się spowolni, jeśli się zatrzymały i nie mogą ‘ruszyć’ – skrzyp je obudzi)
Świeży skrzyp stosujemy do:
| gnojówki skrzypowej – zrywamy ziele, rozrywamy na fragmenty, wrzucamy do konewki a najlepiej drewnianej beczki (byle nie metalowej), zalewamy wodą i odstawiamy w słonecznym miejscu i czekamy aż zacznie się pienić i…nieładnie pachnieć. Jeśli konewka stoi na balkonie i nos nam odpada dosypmy trochę wapna (skruszona szkolna kreda) – złagodzi aromat.
| jako dodatek do gnojówki pokrzywowej wraz z szczypiorkiem, żywokostem, narecznicą będzie zarówno nawozem, jak i biostymulatorem odporności
Jeśli roślina jest mocno zaatakowana stosujemy preparat nierozcieńczony. W miarę poprawy jej kondycji stopniowo rozcieńczamy dawki. Kiedy roślina wróci do zdrowia do końca sezonu raz na 2 tygodnie warto podlać ją ‘skrzypiącym’ roztworem.
Oprysk skrzypocydem: Uszuszony skrzyp możemy rozetrzeć na proszek, wymieszać z szarym mydłem lub miętowym Ludwikiem, rozcieńczyć wodą i opryskać pędy zaatakowane przez szkodniki.
Suszony skrzyp możemy wykorzystać do tworzenia biopreparatów (508). Jest to jednak długi temat, który już wkrótce pojawi się w Smakogrodzie.
poniedziałek, 17 sierpnia 2015
babki |
Dziś z okazji Zielnego Święta Lata: zbieramy babki.
To akurat łatwe. Rosną na łąkach, przydrożach, pastwiskach – często w towarzystwie koniczyny. Każdy potrafi rozpoznać babkę, ponieważ nie raz ratowała nas w roli zielonego plastra, kiedy otarliśmy kolano złażąc z drzewa. Szeroki, charakterystyczny jajowaty liść służy też do wróżby: ile wystających ‘nitek’ (nerwów…) tyle będziemy mieć dzieci. Lub mężów.
Babka lancetowata / Plantago lanceolata L. /towarzyszyła nam w przeziębieniach, kiedy piliśmy karmelowy, ciemny syrop na kaszel. Nie raz liście babki stanowiły cenną walutę jako zielone nominały lub udawały sałatę. Otóż naprawdę – liście babki są jadalne. Tak samo jej kłosowate kwiatostany: gotowane ala łąkowe szparagi, maczane w sałatkowych dressingach. Smakują hm…łąką.
U obydwu babek skład liści jest podobny:
| aukubina, flawonoidy, kwas organiczne, garbniki, pektyny, związki śluzowe, krzemionka i sole cynku, witaminy A, K i C |
Najlepiej dodawać wiosną i latem babkę do śniadaniowych, zielonych koktajli. Przepis na łąkowy koktail sierpniowy:
| garść kwiatów białej koniczyny
| ok. 10 liści babki szerokolistnej i lancetowatej
| kilka pędów jasnoty białej lub samych kwiatów
| garść pędów tasznika
| kilka młodych liści lipy i brzozy
| woda.
Opłukać, zmiksować i gotowe. Już w ustach liście łagodzą stany zapalne błon śluzowych. Przyspieszają regenerację naskórka, gojenie się ran. Stymulują też układ odpornościowy organizmu.
I jeszcze metoda Cioci J. – by słońce w czasie opalania nie przysmażyło na czerwono nosa – połóżmy na nim babkowy liść :) Tę samą metodę możemy zastosować na ramiona na czas ogrodniczych prac – zielone naramienniki chronią przed poparzeniem.

Etykiety:
babka Plantago,
bioogród,
etnobotanika,
jadalne chwasty,
przepis na łąkowy koktail,
użyteczne chwasty,
zioła,
zioła na gojenie się ran
Lokalizacja:
Czułówek, Polska
paznokwiatki |
Kwitnące złoto o balsamicznym zapachu. Kwiaty nagietka to niezbędnik każdego Smakogrodu. Można je siać w gruncie i do donic. Wysiane pod nowoposadzonymi drzewami owocowymi pomagają się im przyjąć. U starszych drzewek stymulują owocowanie i wybarwienie owocu. Wabią też zapylacze i bzygowate (których stadium larwalne żywi się pazernymi mszycami!).
Nagietek lekarski, krak. ‘paznokietki’ / Callendula officinalis / – światłolubna roślina jednoroczna, łatwa w uprawie na każdej ziemi ogrodniczej, jeśli uchronimy siewki przed ślimakami. Dorasta do 30-50cm wysokości, zakwita w czerwcu lipcu i utrzymuje kwitnienie do późnej jesieni, jeśli pilnujemy usuwania przekwitniętych kwiatów. Ostatnim kwiatom (na pocżątku października możemy pozwolić zawiązać nasiona, by nagietek sam wysiał się na przyszły rok. Zawiązywanie nasion (sierpowatych niełupek) trwa ok.2-3tygodni.
Płatki można jeść na surowo, dodając je do zup, koktaili i sałatek a także konfitur np. z mirabelek i moreli – wzbogaci ich bukiet smakowy i barwny ;).
Można je do tych celu również zasuszyć. Jeśli mamy dużo surowca Flos Calendulae zróbmy macerat i własną nagietkową maść. To proste.
Jak zrobić maść nagietkową?
suszone płatki nagietka (garść) zalewamy olejem tłoczonym na gorąco np. rzepakowym lub słonecznikowym w ciemnej butelce a najlepiej sztandy na ok. miesiąc i odstawiamy w suche, ciemne, chłodne miejsce. Oznaczamy karteczką dzień rozpoczęcia maceracji, na wypadek gdybyśmy po 10 latach chcieli sobie przypomnieć, co to jest.
zdobywamy od rzeczowego pszczelarza plastry wosku pszczelego
gdy macerat jest gotowy przelewamy go przez sitko do ceramicznego rondelka i podgrzewamy na wolnym (bardzo wolnym!) ogniu.
gdy wyczuwamy, że jest już dobrze rozgrzane łamiemy i dorzucamy wosk pszczeli mieszając drewnianym patyczkiem
mieszamy cały czas aż wosk się rozpuści i całość stanie się lekko matowa, mleczna, nieprzeźroczysta
przelewamy do małych słoiczków, zakręcamy mocno i odstawiamy w chłodne, ciemne miejsce.
Maść jest rewelacyjna na rany, oparzenia, zmiany skórne, blizny, podrażnienia, uczulenia albo jako balsam do ust, szczególnie jeśli ktoś ma tendencję do pierzchnięcia czy wirusowych zapaleń. Mama B. smaruje się maścią nagietkową od stóp do głów i zawsze wygląda kwitnąco <3

Subskrybuj:
Posty (Atom)



