Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miejskie ogródki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miejskie ogródki. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 24 września 2015
lisek cytrusek |
Są tu otwarte na oścież balkonowe okiennice, barwne świece a do wazonu wsadzane były akurat świeże, waniliowe lilie o tym zapachu, przypominającym Pierwszą Komunię. Wzdłuż schodów sezonowo pstrzą się skrzynki, z których wysypują się jednoroczne cukierkowecelozje, smocze begonie o koralowych kwiatach i pachnące surfinie.
piątek, 21 sierpnia 2015
kawa i podesty |
Kolejna zagadka z cyklu Tajemniczy Ogródek dla poszukiwaczy Smakogrodów i pysznej kawy...
Jest dostępna rzadko. Bardzo rzadko. Od soboty do niedzieli. A czasem i wtedy nie. Teoretycznie można tam trafić przypadkiem, pałętając się po Kazimierzu. Skręcając z Pl. Wolnica w Wawrzyńca (mając po lewej kościół Bożego Ciała) w mózg wwierca się zapach kawy. Ale taki, który dociera tam bez pośrednictwa nosa. Wtedy już jest tak jak z Rockforem z Drużyny RR – podążasz za smugą zapachu przez bramę i lądujesz w ogródku.
To znaczy w przestrzeni, która stopniowo zamienia się w ogród. Ponieważ to jednak Kazimierz i ma hm…swój urok. Za stoliki tymczasowo służą szpule od kabli. Jest budka dla kotów z oberwanymi uszami, tynk odpada, tworząc interesujące obrazy,a na turkusowym balkonie suszą się kolorowe pościele z kory.
Ale na lewo całość sukcesywnie nabiera smaku: są już drewniane podesty, sprytnie adaptujące krzew lilaka, jest donica z fioletowym szczawikiem trójkątnym/Oxalis triangularis /, białą surfinią i szczepiony żywotnik (choć trochę zmęczony).
Są lawendy, zakwitające bazylie, oregano, mięta. Sterta dociętych desek z płyty wiórowej wkrótce zamieni się w wiszące, ziołowe ogrody na ceglastym murku. Jest potencjał, jest atmosfera i jest…kawa. Palona na miejscu, prawdziwa i serwowana przez kawomistrzów miłych i zaaferowanych, emanujących kofeinową energią i zaangażowaniem. Nie może się nie udać, czujemy, że już wkrótce powstanie tam prawdziwy kawiarniany Smakogród.

środa, 19 sierpnia 2015
ziołowo na Rynku |
Smaczny ogródek gastronomiczny w centrum miasta. Nie widać żadnych petunii czy pelargonii – po prostu zioła. Jedyne kwiaty to żółte koszyczki kocanki / Helichrysum angustifolia / ‘Tall Curry’ o aromacie… dobrze przyprawionego kurczaka. W prostych, pordzewiałych skrzyniach wokół ogródka rośnie “żywopłot” rozmarynowy /Rosmarinus officinalis / i miętowy /Mentha spicata / .
W plantersach z formowanymi w topiary drzewkami laurowymi* / Laurus nobilis / rośnie wonny dywanik z tymianku / Thymus vulgaris /, chroniąc jednocześnie ziemię przed nadmierną transpiracją. Wszystkie zioła, rzucone na patelnię (jaką latem jest płyta Rynku w Krakowie) spisują się świetnie i równie smacznie pachną. Olejki eteryczne parują w powietrzu. Jedynym nieziołowym gatunkiem jest srebrnolistna Dichondra, spadająca kaskadą spod parasoli (od firmy Tyskie…).
Śródziemnomorską florę uzupełnia menu i wina z południa Europy. Ogródek coś w sobie ma, jest przemyślany i można nazwać do Smakogrodem <3. 
*Drzewka laurowe nie obraziłyby się o: trochę intensywniejsze podlewanie i kurację ze skrzypu lub chityną plus usunięcie przypalonych liści, by w ich miejsce mogły wyrosnąć nowe.
poniedziałek, 17 sierpnia 2015
słonie & falafel |
Nawet w upalne dni rodem z Tel-Avivu po długim spacerze ma się ochotę coś hamsnąć. Najlepiej wieczorem, pod gołym niebem (ewentualnie parasolem) i tak na dziko – palcami prosto z miseczek. W Krakowie można znaleźć cały świat. Testując smaki kminu, kolendry,ciecierzycy można przymknąć oczy i niemal słyszeć izraelski gwar. Jednak łyk beduińskiej kawy z kardamonem orzeźwia umysł i przypomina, że smak to nie wszystko – ważny jest też ogród.
Proste, mocne zestawienie rozplenicy słoniowej / Pennisetum / ‘Vertigo’ i seledynowego, fluorescencyjnego koleusa Blumego / Coleus blumei / pasuje do ocynkowanych skrzyń. Zestawienie kojarzy się z nocną łąką, gdzie wśród wysokich, fioletowych od księżycowego blasku traw, snują się sennie świetliki (trochę jak turyści po Kazimierzu). Obydwa gatunki tolerują pólcień, są bardzo odporne na zaniedbania i stosunkowo spore (rozplenica: 60-90cm, koleus: 40cm), dzięki czemu dają efekt naturalnej przesłony i wydzielenia strefę ogródka od placu.
Od słodszej, Miodowej strony znajduje się następny ogródek o innym charakterze, pełniejszy w meble, mur i cień drzew. Wydaje się nie nawiązywać do ‘ciemniejszej strony’, jakby odbiła tam palma / na dodatek Chamaedorea / a obyczaje są bardziej swobodne i lekko wygniecione jak umeblowanie. Smakogród rozsmakował się jednak bardziej w owej części ze słoniami.


Subskrybuj:
Posty (Atom)


Roweru pilnuje fioletowolistna rozplenica japońska. Za nią kaskadą spływa bluszczyk kurdybanek w ozdobnym wariancie. Wiatr tu nie dociera, tworzy się miły, gęsty zaduch, pachnący pierwszymi jesiennymi dniami. Warto jednak wraz z hortensją wznieść toast za minione lato o smaku liska-cytruska <3







